wtorek, 17 maja 2011

XXXIV. Pamiętasz może...?

Samolot zjawił się punktualnie i równie punktualnie wylądował we Włoszech (gdzie Justin obecnie był w trasie).
Praktycznie całą podróż przegadaliśmy. Nie widzieliśmy się naprawdę dosyć krótko, ale było tyle do opowiedzenia sobie nawzajem.
Niedużo spaliśmy. Szkoda było nam czasu. Nie wiedzieliśmy ile tym razem będziemy mogli być razem.
Justin ciągle patrzył w moje oczy. Ja też nie mogłam oderwać wzroku od niego.
W pewnym momencie wzrok Biebera zatrzymał się na moim brzuchu.
Delikatnie, nieznacznie podwinął moją bluzkę.
-Zaczyna być je widać – uśmiechnął się szeroko.
-Taa. Niedługo będę gruba jak nie wiem co.
JB, żeby nie wzbudzać podejrzeń zsunął powrotem moją bluzkę i pocałował mnie namiętnie w usta.
-A czujesz je?
-Czy ja wiem… Krótko jestem w ciąży… Ale na pewno daje o sobie znać.
JB znowu lekko się uśmiechnął
-Ciekawe do kogo będzie podobne… - zamyślił się.
-Mam nadzieję, że do cb.
-Niee. Niech będzie do cb.
-Może będzie podobny i do mnie i do cb – uśmiechnęłam się.
Też się uśmiechnął i odgarnął delikatnym ruchem włosy z mojej twarzy.
Westchnął.
-Co? – spytałam.
-Nic… Trochę dziwnie czuje się z tym, że będę ojcem…
-Ja też… - wybuchnął śmiechem, a ja uderzyłam go lekko w ramię – No matką! Nie śmiej się!
Na chwilę zamilkł, ale zaraz znowu zaśmiał się niepohamowanie.
Skrzywiłam usta z udawanym wyrzutem.
-Okey. Przestaje – uniósł ręce.
Uśmiechnęłam się.
-Kiedy będzie wiadomo, czy to chłopak, czy dziewczynka?
JB wzruszył ramionami.
-Skąd mam wiedzieć?
-No, masz młodsze, przyrodnie rodzeństwo…
-Taa. I myślisz, że tata zapraszał mnie do lekarza na USG?? Wtedy zaczynała się moja kariera, a ojciec i tak zawsze miał mnie w dupie.
Zawsze kiedy tylko temat schodził na jego tatę głos przepełnił mu ból i jeszcze coś co świadczyło o tym, że nie potrafi mu wybaczyć.
-Przepraszam… Nie powinnam…
-Nie wiedziałaś – uśmiechnął się smutno.
Przytuliliśmy się i siedzieliśmy objęci dosyć długo.
-Ekhm. Przepraszam… - usłyszeliśmy zmieszany głos stewardesy.
-Taak? – spytał Bieber puszczając mnie z uścisku.
Stewardesa była kobietą w młodym wieku.
Na widok Justina aż się zapowietrzyła.
JB westchnął głęboko.
-Co pani chciała? – spytał lekko zirytowany.
-Chciałam zaproponować jakąś przekąs…
Nie dał jej skończyć.
-Chcesz coś? – zwrócił się do mnie.
Pokręciłam głową.
-Ja też dziękuję. Teraz możesz iść.
Dziewczyna przeszła szybkim krokiem do kolejnych pasażerów.
-Czemu byłeś dla niej taki niemiły? – spytałam.
Przez chwilę nic nie mówił.
-Nie mam humoru…
-Czemu?
-Kurde. Co to ma za znaczenie?! Zdołowała mnie myśl o ojcu. Taka odpowiedź ci pasuje??
Zapadła cisza.
Przez kilka minut nie odzywaliśmy się do siebie.
-Przepraszam… - powiedział w końcu – Nie chciałem być niemiły…
Spojrzałam na niego.
-Nie szkodzi – uśmiechnęłam się lekko.
-Kocham cię – musnął moje usta.
-Ja cb też.
Zagryzłam wargę, a on delikatnie gładził mnie po nodze.
Oparłam głowę na jego ramieniu.
Na miejscu wylądowaliśmy kiedy powoli zaczęło się robić ciemno.
Gdy tylko wyszliśmy z samolotu natychmiast okrążyły nas fanki.
Na lotnisku czekała na nas Pattie z Kennym.
Mama Justina przywitała nas ciepło.
Na szczęście paparazzi nie udało się jeszcze dowiedzieć o przylocie Justina i dlatego jak najszybciej wsiedliśmy do samochodu, żeby zdążyć zanim ktoś ich poinformuje.
Udało się.
Do hotelu dojechaliśmy bezproblemowo.
Hotel był niesamowity (z resztą jak wszystkie, w których nocował Bieber).
Dostaliśmy z Justinem jeden wspólny pokój z łóżkiem dla dwojga.
Wow. Byłam ciekawa jakim cudem Pattie się na to zgodziła.
Kiedy się rozpakowaliśmy JB zaproponował, żebyśmy poszli na plażę.
-A fanki nie pożrą cię żywcem? – spytałam nieprzekonana.
-A jak nie będą wiedziały gdzie jestem?
-Myślisz, że cię nie rozpoznają? – zapytałam powątpiewając.
-A jakbyśmy tak poszli na plażę, na której bylibyśmy tylko we dwójkę?
-Jak niby zamierzasz taką znaleźć?
-Już znalazłem – uśmiechnął się szeroko.
-Justin. Za chwilę masz wywiad – przerwała nam mama Justina.
-Że jak?? A Jenn?
-Jenn nie zwalnia cię ze wszystkich obowiązków. Dawno nie dawałeś żadnych wywiadów, nic nie nagrywasz. Ciągle tylko odpoczywasz.
-Ale będą pytać tylko o Jenn i dziecko…
-A to już twój problem – powiedziała chłodno do Biebera - Jedziesz z Justinem, czy wolisz uniknąć słuchanie pytań, których żadna, normalna, szanująca się osoba nigdy by nie zadała i zostaniesz ze mną? – Pattie z uśmiechem zwróciła się do mnie.
-Chwila, chwila. Nie jedziesz ze mną, mamo? – zdziwił się Justin.
-Nie – odp Pattie – Masz już siedemnaście lat. Za rok będziesz pełnoletni i zostaniesz ojcem. Dam ci trochę luzu, żebyś się usamodzielniał.
-Zajebiście – wyszczerzył się Bieber.
-Juuustin. Proszę, nie przeklinaj. Przy dziecku też zamierzasz?? – zganiła go Pattie.
-Nieee. Sorry. No to jak? Jedziesz ze mną? – spytał mnie.
-Sama nie wiem… Lekarz mówił, że nie powinnam się denerwować…
-Też uważam, że to niedobry pomysł, żeby jechała – stwierdziła mama Justina, a on trochę posmutniał.
-No okey… W porządku.
-Nie, żebym cię pośpieszała, ale wywiad masz za 20 min…
-Że co?!
Justin rzucił się do łazienki i po 6 min wypadł z niej wyszykowany.
-Kenny czeka w aucie – oznajmiła Pattie.
Justin skinął głową, pocałował mnie w biegu w usta i wypadł przed hotel.
-Wow. Szybki jest – zaśmiałam się.
-No czy ja wiem… Ten jedyny raz.
Uśmiechnęłam się lekko.
Usiadłyśmy na kanapie.
-Jak się czujesz? – zagadnęła Pattie.
-Dobrze.
-To świetnie. Mam nadzieję, że z dzieckiem będzie dobrze.
-Ja też… - krępował mnie ten temat, ale ona brnęła dalej.
-Wiesz o tym, że nie powinnaś jeść niektórych rzeczy i.t.d…?
-Jasne.
-To dobrze – uśmiechnęła się ciepło – Musisz wiedzieć, że dziecko to wielki obowiązek. Ja urodziłam dziecko w wieku 18 lat, a ty masz o 3 mniej. Na pewno będzie to straszliwie trudne wgl kiedy nie otrzymasz wsparcia od rodziców i musisz o tym wiedzieć… - zobaczyła, że moje oczy zrobiły się szklane. W normalnych okolicznościach tak by się nie stało, ale ta ciąża mnie jakoś… rozczulała, czy coś… - Ale masz mnie i Justina – objęła mnie matczynym gestem.
Z trudem powstrzymałam płacz.
-Ale ze mnie mazgaj – powiedziałam ocierając jedną, niepowstrzymaną łzę.
-Nie mów tak – przytuliła mnie mocno.
-Dziękuję… - odwzajemniłam uścisk.
Włączyłyśmy sobie jakiś film i koło 23:00 w domu zjawił się Bieber.
Trzasnął drzwiami. Był wściekły.
-Co to miał być do cholery za wywiad?! – naskoczył na mamę.
-Justin, przestań!!
-Okey. Przepraszam… - wziął głęboki oddech.
-Co jest? – spytałam zaniepokojona.
‘Uśmiechnął się’ wściekły.
-Pamiętasz tego kochanego doktorka, który robił ci USG?
Skinęłam głową.
-A więc… Teraz cały świat widział zdj naszego jeszcze nawet nienarodzonego dziecka.
-Co?!
-Kur…de. Lepiej być nie mogło co? – zapytał z sarkazmem – zaje…fajnie. I ta babka mi jeszcze podaje zdj i coś gada, a ja po prostu miałem ochotę się na nią rzucić. Gdyby była facetem to na pierwszych str gazet byłoby teraz ‘BIEBER POBIŁ MĘŻCZYZNĘ PROWADZĄCEGO WYWIAD! SKANDAL! CZEMU TO ZROBIŁ??? CZY JUSTIN NIE JEST JUŻ TYM ZA KO…
-Przestań – przerwała mu stanowczo Pattie – Czyli rozumiem, że przyznałeś się do tego, że Jenn jest w ciąży…?
-A sama zobacz. Jest tego pełno w Internecie. Mogłaś jechać ze mną… Idę odreagować – oznajmił i poszedł do naszego pokoju.
-Chyba zostaje mi to obejrzeć… Chcesz też zobaczyć?
-Nie dzięki. Oszczędzę sobie.
Poszłam na balkon i usiadłam na ławce.
Było już późno, ale powietrze ciągle było bardzo ciepłe.
Wdychałam zapach nocy.
Było ślicznie i dosyć cicho.
Hotel był w zacisznym miejscu.
W pewnym momencie ktoś delikatnie objął mnie od tyłu.
Nie musiałam się odwracać, żeby wiedzieć.
Musnął mnie w policzek.
Przypomniało mi się jak jeszcze nie byliśmy razem, w Stratford, przepraszał mnie…
-Będzie dobrze, prawda? – spytał mnie z nadzieją.
-Bardzo bym chciała…
Usiadł obok mnie.
-Ale ładne niebo… Tyle gwiazd… - rozmarzył się i objął mnie czule.
Położyłam głowę na jego ramieniu.
-Noo… Pięknie to wygląda.
-Ale ty i tak przyćmiewasz gwiazdy swoją urodą – uśmiechnął się.
Zaśmiałam się.
-Kocham cię, Justin.
-Ja cb bardziej – pocałował mnie w usta.
Chwilę siedzieliśmy w ciszy.
JB wciągnął głęboko powietrze.
-Nie rozumiem czemu ludzie muszą się tak mną interesować… Przecież mogę mieć dziewczynę, dziecko… No i co z tego, że mam 17 lat?? Powinni zainteresować się swoimi sprawami, a nasze zostawić w spokoju.
Chciałam spytać, czy przyznał im, że jestem w ciąży, ale zrezygnowałam… Jak będzie chciał to mi powie.
-Chcesz wiedzieć, czy im powiedziałem, prawda? – nie wiem, który to już raz odczytał moje myśli – A więc… Tak. Powiedziałem. W sumie nie miało sensu już kręcić. Później ze strasznym wyrzutem powiedziałem, że powinni się nie interesować moim życiem prywatnym, a przynajmniej jego najintymniejszą częścią. No… A potem… - uśmiechnął się niepewnie – Wstałem zły z zamiarem skończenia wywiadu przed końcem, żeby nie zdążyli nic więcej wymyślić i przypadkiem… wylałem wodę ze szklanki na prowadzącą…
Wybuchłam śmiechem.
-Przypadkiem? – spytałam powątpiewająco.
-No… - uśmiechnął się niewinnie.
Musnęłam jego policzek.
-Myślisz, że fanki mnie za to znienawidzą? – spytał.
-Nie. Myślę, że te prawdziwe ZAWSZE będą cię wspierać.



Tak. Wiem. Niezadługi, ale zdołowało mnie to, że najpierw się usunął i musiałam pisać od początku... -,- xd
Następny postaram się dodać dłuższy i szybciej ;) Mam nadzieję, że mi się uda xD <3 Jeśli rozdział się podoba to komentujcie ;*

9 komentarzy:

  1. boski rozdział czekam na nn, dodaj szybkoo ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. boski. ; D
    czekam na następny. :)


    @biieberowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba podoba. : D
    Ah ten Justin, niegrzeczny... : D
    Dodawaj szybko kolejny DŁUŻSZY rozdział. : )
    | justin-bieber-my-worlds | <- nowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. podoba sie ja po prostu kocham to opowiadanie :D czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  5. nie liczy się długost tylko jakość a jakość jest idelana!!
    zapraszam do mnie
    mystorybieber.bloog.pl
    he-she-story.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Czekam na nexta :D
    @ameneris.

    OdpowiedzUsuń
  7. Extra :)
    Pisz następny :*!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie piszesz :) Lubię czytać Twoje opowiadania :*

    OdpowiedzUsuń
  9. no więc czytam twojego bloga już 2 dzień i powiem ci że jest fantastyczny. Jest wiele niespodziewanych akcji :D
    Ale też i śmiesznych sytuacji <3
    Strasznie się śmiałam na ten rozdział z kontaktem :D
    Serio możesz wierzyć lub nie ale aż pokazałam o mamie i bratu. Też się śmiali.
    Jesteś GENIALNA <3

    OdpowiedzUsuń