środa, 15 sierpnia 2012

II rozdział 24

*Justin*

Do domu wróciłem o 22:00. Miałem beznadziejną nadzieję, że Jenn wyszła albo może już przypadkiem śpi, ale niestety moje nadzieje były złudne. A z resztą… Tylko odwlekłbym ten cały opieprz od niej i tłumaczenie się zmyślonymi historiami. Miałem tylko nadzieję, że nie powiem niczego co by mnie zdradziło. Niechętnie i powoli wszedłem do kuchni, z której dochodziło światło.
-Jak było na meczu? – niby zwykłe pytanie, ale zadała je tak, że aż przeszły mnie ciarki. Nawet na mnie nie spojrzała, tylko dalej robiła coś przy blacie.
-Genialnie – uśmiechnąłem się wymuszenie, chociaż i tak tego nie widziała. Usiadłem na krześle, przy stole - Jenny, słuchaj…
-Jesteś głodny? – przerwała mi, wreszcie się na mnie odwracając i opierając się o blat. Nawet sobie nie wyobrażała jak działała na mnie w tej krótkiej, cieniutkiej koszuli nocnej. Z trudem odpychałem od siebie myśl, żeby posadzić ją na tym blacie i… Odchrząknąłem i poruszyłem się niespokojnie na krześle. To nie był dobry moment na próby dobierania się do niej. Spojrzała na mnie dziwnie.
-Nie – skłamałem – Jenn…
-Jake dziś do mnie dzwonił i powiedział, że bierze jutro Drew do parku wodnego, bo jedzie tam ze swoją dziewczyną. Pytał czy też jedziemy – zawiesiła na mnie spojrzenie.
-Jenny, kochanie...
-Okey. Nie ma sprawy – powiedziała uśmiechając się sztucznie – Już mu powiedziałam, że nie będziesz mógł jechać. Ale ja jadę.
-Nie mam nic przeciwko – spróbowałem się uśmiechnąć. Podniosłem się z miejsca i objąłem ją w talii. Nie wyrwała się, ale stała sztywno – Małaaa – zamruczałem muskając jej szyję i wsuwając ręce pod jej koszulę nocną.
-Zostaw – odepchnęła mnie z epickim spokojem – Jestem zmęczona. Jeśli nie chcesz jeść, idę spać.
-O 22:00?
-Dokładnie – ruszyła w kierunku wyjścia z kuchni.
Przytrzymałem ją za rękę.
-Chyba jednak zgłodniałem – uśmiechnąłem się. Miałem nadzieję, że może dam radę ją jeszcze udobruchać.
Uśmiechnęła się. Chwilę dałem się nawet na to nabrać.
-To sobie zrób – spróbowała mi się wyrwać, ale nie puszczałem jej dłoni. Westchnęła.
-Nie dałaś mi nawet wytłumaczyć czemu nie było mnie tak długo – powiedziałem gładząc jej dłoń kciukiem.
-Bo nie chcę tego słuchać – znowu spróbowała wyszarpnąć rękę, ale trzymałem ją mocno.
-Jenn…
-Nie chcę z tobą rozmawiać – powiedziała twardo - Czy mogę już iść spać?
-Jak bardzo jesteś na mnie zła w skali od 1-10? – zapytałem uśmiechając się niepewnie.
-Nie bawię się w żadne skale. Puść mnie.
Pokręciłem przecząco głową i musnąłem jej usta. Nie uchyliła się, ale zacisnęła je mocno. Przejechałem językiem po jej wargach, a później przygryzłem dolną z nich. Odepchnęła mnie.
-Okey. Pytałeś na ile jestem zła w skali od 1-10??? Na wystarczająco dużo, że na sex nie masz dziś najmniejszych szans, chyba, że masz ochotę wykupić sobie jakąś dziwkę – wyrwała mi się z całej siły i ruszyła do pokoju. W ostatniej chwili powstrzymała się przed trzaśnięciem drzwiami i zamknęła je cicho.
Zamarłem zszokowany w miejscu i patrzyłem na drzwi, za którymi zniknęła. Nagle usłyszałem przekręcany klucz w zamku.
-No bez żartów – powiedziałem i ruszyłem szybkim krokiem do drzwi sypialni. Nacisnąłem na klamkę. Zamknięte – Jenn. Jenn, bez przesady. Jenn – zacząłem mocno pukać w drzwi – Jenn, przepraszam. To nie jest śmieszne. Wpuść mnie. Jenn. Jenny. Kochanie.
Do pokoju próbowałem dostać się jeszcze kilka minut, bez jakiejkolwiek reakcji z drugiej strony. Oparłem się o nie plecami, zrezygnowany. Zsunąłem się po nich. Nie zamierzałem odpuścić. Jakim prawem nie wpuszcza mnie do naszej wspólnej sypialni?? Pukałem i pukałem, a oczy same zaczynały mi się zamykać. Czułem się beznadziejnie. Nigdy nie była dla mnie jeszcze taka chłodna. Wolałem jak wrzeszczała, nawet płakała… Po kłótni zawsze przychodzi czas na godzenie się, a teraz? Jak ja niby wytłumaczę jej kolejne wyjścia, jak ona już teraz jest na mnie maksymalnie wściekła. Nie zdołałem powstrzymać ziewnięcia, a moje oczy zamknęły się na dobre.

*Jenn*

Mój budzik zadzwonił o 9:00. Na 10:00 umówiłam się z Jake’iem, dlatego musiałam wstać i się przygotować. Całą siłą woli jaką posiadałam odpychałam od siebie wszelkie myśli związane z poprzednim dniem, bo przez nie miałam ochotę krzyczeć. Nawet nie płakać. Wrzeszczeć dopóki całkowicie nie stracę głosu albo nie wyląduję w wariatkowie. Weszłam do łazienki. Byłam przekonana, że Justina nie ma już dawno w domu. Na pewno ma jakieś ważne sprawy, o których nie może mi powiedzieć. Tak mocno ścisnęłam żel pod prysznic, że wyleciała z niego co najmniej połowa zawartości. Zaklęłam. Jak już byłam taka głupia, żeby pieprzyć się bez zabezpieczeń jako piętnastolatka, to przynajmniej mogłam wybrać kogoś kto nie miałby na nazwisko Bieber i nie był taki cholernie uroczy, przystojny i idealny we wszystkim oprócz zajmowania się własną rodziną. Uderzyłam z całej siły o ścianę prysznica, pod którym jeszcze wczoraj się z nim kochałam. Na tę myśl pękłam. Nie wiem nawet dlaczego. Zaczęłam szlochać. Skuliłam się i pozwoliłam, żeby zimna woda lała się na mnie z góry. Płakałam i płakałam, ale musiałam doprowadzić się do porządku. Chwilowo nie miałam chwili na tradycyjne użalanie się nad sobą. Szybko się ogarnęłam, założyłam coś na siebie. Otworzyłam drzwi od sypialni. Kiedy zobaczyłam Justina skulonego i śpiącego pomiędzy framugą drzwi, najpierw się przestraszyłam, a później chociaż bardzo próbowałam, nie dałam rady powstrzymać uśmiechu. Spróbowałam przez niego przyjść, ale poczułam jegp rękę na swojej nodze. Przewrócił mnie na siebie. Mimowolnie się roześmiałam, kiedy wylądowałam na nim, a on patrzył mi w oczy uśmiechając się szeroko.
-Zasnąłeś tu? – spytałam niedowierzając rozbawiona i próbując się podnieść. Nie pozwolił mi.
-Musimy kupić wygodniejszą podłogę i framugę – skrzywił się i poruszył się stękając z bólu.
Znowu się zaśmiałam.
-Pff, śmiejesz się. Jutro ty tu śpisz – wsunął mi rękę pod koszulę nocną i musnął moje usta.
Kiedy zaczęłam się podnosić, jego uśmiech trochę przygasł, ale na nowo rozbłysnął, kiedy zamiast całkiem wstać usiadłam na nim okrakiem. Nie wiem dlaczego w tym momencie nie byłam już na niego ani trochę zła. Może zadziałało na mnie to, że zasnął pod drzwiami, za którymi spałam? Albo to, że wcale jeszcze nie wyszedł z domu? Nie potrafiłam dokładnie tego określić, ale myślę, że on sam, cokolwiek by nie zrobił za bardzo na mnie działał. On również podniósł się do pozyzycji siedzącej i kładąc ręce na moich pośladkach przysunął mnie do siebie najbliżej jak to było możliwe. Z czułym uśmiechem dotknął moich włosów i wpił się w moje usta.
-Mamo, tato, ciemu siedzicie na ziemi? – zapytał Drew zakrywając jedną ręką oczy.
Spojrzeliśmy się na siebie z Justinem i jednocześnie wybuchliśmy śmiechem.
-Śmiejecie się zie mnie? – zapytał chłopiec, a jego dolna warga zaczęła lekko drżeć.
-Nie, kochanie! – szybko wywinęłam się z objęć Biebera, podniosłam się z miejsca i prawie przewróciłama, kiedy Justin podstawił mi nogę. Posłałam mu złe spojrzenie, a on uśmiechnął się uroczo. Kiedy odwróciłam się do niego tyłem znowu nie powstrzymałam rozbawionego uśmiechu. Podbiegłam do synka i wzięłam go na ręce.
-To z kogo? – zapytał, dalej powstrzymując płacz.
-Z siebie, kotku – powiedziałam muskając jego policzek – Śmiejemy się z tego, że leżeliśmy na ziemi.
-To faktyćnie jeśt śmieśne – zachichotał chłopiec.
Uśmiechnęłam się po raz kolejny, a Justin zaczął się głośno śmiać.
Spojrzałam na niego dziwnie, a on leżał i się śmiał.
-Podniósłbyś się Justinie – powiedziałam rozbawiona.
Pokręcił przecząco głową z rozbawioną miną.
-Nie, żebym nie chciał, ale wszystko mi tak zesztywniało, że nie jestem w stanie się ruszyć – powiedział przybierając poker face.
Parsknęłam śmiechem, a Drew patrzył na nas spróbując zrozumieć o co nam chodzi.
-Dlaciego tacie wszystko ześtywniało? – zapytał synek.
-Bo mamusia nie… - zaczął Jus.
-Musisz się przebrać, Drew! Zaraz jedziemy – przytuliłam mocno synka i posłałam Justinowi gromiące spojrzenie. Uśmiechnął się.
-Jadę z wami – obwieścił.
-Napjawdę? – Drew otworzył szeroko oczy i usta ze zdziwienia i uśmiechnął się tak jak uśmiecha się tylko wtedy, kiedy Justin mówi, że spędzi z nami czas…
-Naprawdę – potwierdził Jus i wstał z podłogi stękając i rozprostowując ręce, nogi i plecy – Zemszczę się – pokazał na mnie groźnie palcem.
Wywróciłam oczami z uśmiechem.
-Jak najbardziej ci się należało – powiedziałam.
Pocałował mnie w policzek i zwichrzył czuprynkę naszego synka.
-Idę się przyszykować – oznajmił – Ile mamy czasu?
-9 minut – powiedziałam.
W czas powstrzymał przekleństwo cisnące mu się na usta.
-Postaram się zdążyć – obiecał i zaraz zniknął w łazience.


Pomiędzy chwilą kiedy Justin wyrzucił Drew wysoko w powietrze, a chwilą, kiedy go złapał moje serce się zatrzymało. Już na wstępie doszłam do wniosku, że z parku wodnego zostanę wywieziona przez karetkę, z powodu zawału serca.
-Jenny, co taka przerażona na nas patrzysz? – roześmiał się Justin, chlapiąc mnie lekko. Byliśmy w brodziku, w części parku wodnego przydzielonego dla dzieci, zajmując się Drew.
-A jakbyś go nie złapał? – zapytałam odsuwając się od niego.
Znowu mnie ochlapał z łobuzerskim uśmiechem, a Drew do niego dołączył.
-Przestańcie! – pisnęłam rozbawiona i zaczęłam im oddawać – Odpowiedz mi, Jus.
-Wpadłby do wody. Nic by się nie stało, kochanie. Spokojnie – odpowiedział z uśmiechem.
Westchnęłam, a on postawił Drew, któremu woda sięgała prawie do ramion i złapał moją dłoń. –Zmiennicy przyszli – wskazał głową na Nicka i Kelly, którzy szli w naszym kierunku – Drew, zostaniesz chwilkę z ciocią i wujkiem?
Chłopiec pokiwał energicznie głową.
-Wujku!!! – zawołał z uśmiechem przedzierając się przez wodę.
Patrzyliśmy na niego czule i z rozbawieniem.
Justin objął mnie w pasie.
-Idziemy na zjeżdżalnie? – wskazał głową olbrzymią rurę, która ani trochę nie wyglądała jak dla mnie zachęcająco.
Skrzywiłam się, a Jus się roześmiał.
-Zjechalibyśmy raaaazem – objął mnie od tyłu i położył brodę na moim ramieniu.
-Nie ma mowy. Ja tam nie idę – pokręciłam przecząco głową.
-Nie musisz iść – coś w słowach, które wypowiedział nakazywało mi ‘uciekaj!!!’. Szkoda tylko, że ich nie posłuchałam. Zanim zdążyłam zareagować Justin wziął mnie na ręce.
-No to właśnie ‘lecisz’ na zjeżdżalnię – oznajmił.
-Nie! Puszczaj! – powiedziałam spanikowana i próbowałam spowrotem znaleźć się na ziemi. Ludzie zaczęli dziwnie na nas patrzeć. Jeszcze dziwniej niż wcześniej.
Biebs się roześmiał.
-Przestań się wyrywać, bo wyglądasz jak flądra, a ja mogę cię nie utrzymać i wylądujesz twardo na podłodze – wyjaśnił.
-Nie idźmy tam – powiedziałam błagalnie.
-Och, jak cieszę się, że też chcesz iść. Nie ma sprawy. Oczywiście, że pójdziemy – musnął moje usta, przyspieszając kroku.

___________________________
Co sądzicie ? :) Jeśli macie jakieś propozycje co do tego co mogłabym dalej pisać to piszcie w komentarzach ;D Dziś znowu pisanie mi się podoba i mam wrażenie, że mam pomysły na dalsze losy tego opowiadania, bo mam dobry humor, ale nie wiem ile to będzie trwało ;P A każde wasze pomysły pomagają mi w pisaniu :)
Ktoś pytał czy mam twittera. xD A więc, tak, mam: @IiThinkSoo ;)

24 komentarze:

  1. o boże, cudowny rozdział, no piękny, pisz dalej, szybko nowa notka bo nie wytrzymam! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej super rozdział :) A jak masz taki dobry humor to tylko pisać nowe rozdziały ^^ Czekam na następny
    @karus43

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział czekam na nowy;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział super :D
    Tylko pogubiłam się trochę...ona jest w ciąży czy nie? Bo z tego co pamiętam to była a nie ma teraz o tym ani słowa :P

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny :D a właśnie co z jej ciążą ?? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział fajny :) Właśnie też mnie zastanawia, co z tą ciążą. :) Pozdrawiam : *

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć. Jestem nową blogerką i chciałabym zaprosić cię na : http://the-way-you-look-tonight.blog.onet.pl/. Pozdrawiam :* / Afis.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uprzedzam kolejne pytania. Tak, Jenn dalej jest w ciąży, nic się nie zmieniło xP Muszę o tym wspominać w każdym rozdziale ? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz wspominać w każdym rozdziale. Ale zapytałam dlatego, że od dłuższego czasu nie ma o tym nic napsiane dlatego się zastanawiam czy to dalej aktualne :]
      Nawet nie wiadomo który miesiąc/płeć ani nic. Dlatego zapytałam.

      Usuń
  9. musi być w ciąży bo w I'm Drew, Drew ma siostrę ^^

    rozdział super, pisz jak najszybciej kolejny!!! Aaaa, nie mogę się doczekać.

    Zapraszam też do mnie, bardzo fajnie jakbyś skomentowała co myślisz o rozdziałach :))

    OdpowiedzUsuń
  10. CZEKAM CIĄGLE NA NASTĘPNY *_________*

    OdpowiedzUsuń
  11. przczytałam dzisiaj całe opowiadanie i powiem Ci, że na początku czytałam je, bo 'dawałam szansę' na rozkręcenie. przyznam, że troszkę mnie nudziło. ale widziałam, że z każdym rozdziałem jest coraz lepiej. gdy napisałaś epilog i pierwszy rozdział drugiej części wszystko zaczęło być tak jak powinno. w tym momencie mogę powiedzieć, że jest to jedne z lepszych opowiadań jakie czytałam :) naprawdę baaardzo mi się podoba. jestem ciekawa co Justin takie kombinuje. no i jak to będzie jak urodzi się dziecko Matta... Drew jest przesłodki, a uwielbiam Justina zboczonego, napalonego na Jeny haha ;d w ostatnich rozdziałach dużo się smiałam jak się ciągle na siebie wkurzają,a potem godzą (uwielbiam jak się godzą!). czyli podsumowując, bo trochę się rozpisałam zapisuję sobie bloga w ulubionych i NA PEWNO będę na niego wpadać :) mam nadzieje, że szyyyybko dodasz kolejny, bo jestem strasznie ciekawa. pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. GENIALNIEEEE! <3 uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak czytam twojego bloga zawsze się uśmiecham, lub płacze. Nie wiem jak ty to piszesz, ale robisz to naprawdę dobrze. Też zastanawia mnie to, co takiego Justin robi, że musi ukrywać to przed Jen. Szybko dodawaj nexta, bo twój blog jest jednym z moich ulubionych :D I po prostu uśmiecham się jak głupia kiedy widzę, że dodałaś nn, więc czekam :***
    Arli;*

    OdpowiedzUsuń
  14. wspaniaaaaałe ♥
    our-mystery-our-secret.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Super! Fajnie,że Justin spędza czas z Drew i Jenny. Co się dalej może stać, to nie wiem, ale na pewno wymyślisz cos świetnego - jak zawsze! <33 :*

    X.O.X.O.

    OdpowiedzUsuń
  16. ZA....STE !!!!!!!!!!!! ;-)
    a kiedy dodasz nn na I'm Dreaw ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Boski rozdział. Boski blog. Przeczytałam cały w dwa dni. Niech Jenn poroni czy coś bo nie lubię tego Matta( a to tak do całości )

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudny rozdział!! Uwielbiam Tego bloga :)
    I czekam na nn. Werka <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Blog jest świetny poprostu genialny tylko zastanawiam się czemu cały czas znika z domu. Czy on ma kochankę???Fajnie by było jakbyś o tym napisała. A tak po za tym jak czytam twój blok albo płacze.albo się śmieje.

    OdpowiedzUsuń
  20. http://dreamed-of-paradise.blogspot.com/ - Nowy. Zapraszam : )

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniały ;D Lol Just spał pod drzwiami:D Ten blog jest niesamowity znalazlam go go 4 dni temu i już cały przeczytałam i jest naprpawdę boski;D uwielbiam ;D Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  22. SUPER ! Pisz dalej nie mogę się już doczekać nowego odcinka, przeczytałam cały blog w 2 dni i powiem Ci jedno : KOCHAM TO OPOWIADANIA i Justina ♥

    OdpowiedzUsuń
  23. TY małpo ! :P
    wiesz że jestem największą fanka tego opowiadania a wgl mnie nie informujesz!!1 żeby mi to było ostatni raz :P
    chce wiedzieć o następnym :)
    a wracając do tero rozdziału to był super ;d wg jakoś mało erotycznych scen i kutni ;p licze na więcej

    @GosiaaCZekk

    OdpowiedzUsuń