sobota, 4 maja 2013

II rozdział 35


Tell them what I hoped would be impossible”


-Nie śpisz?
Mój wzrok niechętnie skierował się na Jasona, wchodzącego do pomieszczenia.
-Jak widać – odpowiedziałam, przenosząc z powrotem spojrzenie na sufit.
-Znowu liczysz kropki? – spytał rozbawiony.
-Tu nie ma kropek. Jest jeszcze nudniej.
-Przynajmniej masz łóżko – powiedział.
Wzruszyłam ramionami.
-I tak nie mogę spać. Mam prośbę – podniosłam się do pozycji siedzącej i skierowałam błagalne spojrzenie na chłopaka – Przenieście tu Pattie. Tam jest okropnie zimno, a tu chociaż miałaby się czym przykryć.
Jason przyglądał mi się chwilę w milczeniu.
-Wtedy ty wylądujesz tam – oznajmił.
-Ok – odpowiedziałam.
-Zgoda – powiedział niechętnie.
-Gdzie jest Drew? – zapytałam z nadzieją, że dziś, czarnowłosy jest bardziej rozmowny.
-Gdzieś na pewno – odpowiedział, uśmiechając się tajemniczo.
Wywróciłam oczami i westchnęłam.
-Bądźcie dla niego dobrzy – powiedziałam, żałośnie łamiącym się głosem.
-Jeśli będziesz współpracować, to będziemy – odpowiedział beznamiętnie.
-Kurwa, będę, tylko racz mi wytłumaczyć co mam robić!! – krzyknęłam, podnosząc się na nogi.
Nie uśmiechnął się kpiąco, jak myślałam, że zrobi, tylko powoli skinął głową.
-Zgoda. Chodź – złapał za mój nadgarstek, a ja poczułam mrowienie w miejscu, gdzie stykała się nasza skóra.
-Gdzie? – spytałam z lękiem, kiedy już ciągnął mnie w stronę drzwi.
-Zamknij się. Zobaczysz – warknął.
-Jeśli zamierzasz pokazać mi kolejne filmy to…
Zatrzymał się tak gwałtownie, że na niego wpadłam.
-ZAMKNIJ SIĘ. Czego nie rozumiesz w tych dwóch słowach, do cholery?! – krzyknął – JA tu jestem panem, a ty masz się mnie kurwa słuchać!
Na próżno starałam się ukryć rozbawiony uśmiech na twarzy.
-Pokłóciłeś się z dziewczyną? – spytałam.
Przez dłuższą chwilę, patrzył na mnie tak morderczo, że aż prawie uszło ze mnie całe rozbawienie, po czym… wybuchnął śmiechem.
-Weź tu bądź przy tobie tym, który dyktuje zasady, bez rękoczynów – powiedział dalej chichocząc i przeczesując włosy dłonią – Masz szczęście, że jesteś taka śliczna, bo dawno nie byłoby już przyjemnie.
Zmarszczyłam brwi. To był komplement, czy raczej nie?
-I masz szczęście, że nie jestem z facetów, którzy pieprzą dziewczyny bez ich zgody – dodał, patrząc na mnie intensywnie. Popchnął mnie lekko na ścianę.
W moich oczach pojawił się przebłysk lęku, ale i czegoś co było związane z pożądaniem. Miałam tylko nadzieję, że tego nie zauważył. Przede wszystkim tego drugiego.
Oparł dłonie na ścianie, po obu stronach mojej głowy i patrzył na mnie tak, że zaczęłam czuć się nieswojo.
Uśmiechnął się, po czym odsunął się ode mnie i odkręcił na pięcie.
-Chodź – powiedział tylko, a ja z za szybko bijącym sercem, ruszyłam za nim.
-Mam pytanie – powiedziałam, po dłuższym czasie marszu.
Ale ten budynek musiał być wielki…
Jason zatrzymał się i spojrzał na mnie pytająco.
-Proszę bardzo. Pytaj – założył ręce na klatce piersiowej i patrzył na mnie z lekkim uśmiechem.
-Tu jest tyle drzwi…
-To nie pytanie – zaśmiał się i znowu przeczesał dłonią, swoje jak zawsze potargane włosy.
-Nie dałeś mi dojść…
-Nie dałem ci dojść? – znowu przerwał mi, unosząc brwi, po czym znów parsknął śmiechem. Próbowałam zachować powagę, ale nie dałam rady nie powstrzymać rozbawionego uśmiechu. – No wiesz… - kontynuował, podchodząc do mnie na tyle blisko, że mogłam poczuć ciepło bijące z jego ciała – Myślę, że nie byłoby z tym problemu... – przysunął się jeszcze bliżej, a jego twarz, niemal stykała się z moją – Żebym dał ci… dojść – powiedział poważnie, po czym znowu się zaśmiał, chowając końcówki dłoni do kieszeni i odsuwając się ode mnie.
-Powiedziałeś, że mogę spytać – powiedziałam, udając irytację.
-Ciągle czekam – wzruszył rozbawiony ramionami.
-Co jest za tymi wszystkimi drzwiami, które mijamy po drodze? – zapytałam, na jednym oddechu, żeby nie zdążył mi się wtrącić w wypowiedź, jak wcześniej.
-Pokoje – odpowiedział z poker face’em.
-Naprawdę? – zapytałam unosząc brwi – Za nic bym się nie domyśliła – powiedziałam sarkastycznie.
-To po co pytasz? – spytał uśmiechając się szeroko.
Westchnęłam załamana.
-Co jest w nich? Tak, wiem, że sufit, podłoga, ściany - powiedziałam, zanim zdążył odpowiedzieć.
Przybrał poważny wyraz twarzy.
-Ciała martwych kobiet – odpowiedział – Ćwiartujemy je, a później jemy.
Skrzywiłam się, a on parsknął śmiechem.
-Tak, naprawdę zabawne – powiedziałam z sarkazmem.
-Według mnie jest – wzruszył ramionami – Chciałaś jeszcze o coś zapytać?
-Nie – powiedziałam sucho.
-To dobrze – uśmiechnął się uroczo, pokazał głową, żebym szła za nim i znów ruszył przed siebie.
Po chwili byliśmy na miejscu. Otworzył drzwi i wpuścił mnie przodem do pomieszczenia. Weszłam tam powoli i niepewnie, obawiając się tego, co w nim zastanę.
Na szczęście, nie było w nim nic niezwykłego.
Tylko dwa krzesła.
-Widzę, że wasz dekorator wnętrz, nie miał za dużo roboty – powiedziałam siadając na jednym.
Jason uśmiechnął się jednym kącikiem ust i przysunął krzesło bliżej mojego, po czym też na nim przysiadł.
-Co to za budynek? – zapytałam.
Westchnął.
-Naprawdę jeszcze się nie nauczyłaś, że to ja zadaje pytania?
-To nie fair – jęknęłam.
-Życie jest nie fair – wzruszył ramionami.
-Więc…? – odezwałam się, kiedy po raz kolejny tego dnia, zaczęłam się czuć dziwnie, pod jego intensywnym spojrzeniem. Przez dłuższy czas nie odpowiadał, nie odrywając ode mnie wzroku.
-Jaki masz kolor oczu? – zapytał.
Zmarszczyłam brwi i tym razem to ja zaczęłam się śmiać.
-Nie śmiej się – powiedział rozbawiony – Jaki?
Dalej chichotałam, jak głupia.
-Myślałam, że spytasz co najmniej, czy kogoś zabiję, a ty pytasz o kolor moich oczu - mówiłam przez śmiech.
-Do tego jeszcze dojdziemy – przeciągnął ostatnie słowo, uśmiechając się łobuzersko – Ale serio. Może jestem idiotą, ale totalnie nie wiem, jak nazwać kolor twoich oczu. Oświecisz mnie?
Pokręciłam przecząco głową, uśmiechając się lekko.
-Justin kiedyś obiecał, że odgadnie jaki to kolor, ale mu się jakoś chyba nie udało – odpowiedziałam.
-Bo jest tępym chujem – powiedział spokojnie Jason.
-Tak? Bo nie wie jaki mam kolor oczu? Wydaje mi się, że ty też nie masz pomysłu, jak go nazwać – odezwałam się wyzywająco.
Skrzywił usta w czymś, co z trudem można było nazwać uśmiechem.
-Dalej go lubisz, po tym, co widziałaś? – zapytał.
Mimowolnie zadrżałam i opuściłam wzrok.
-Nie mam wcale pewności, że te nagrania były prawdziwe – powiedziałam, starając się zapanować nad głosem, żeby nie drżał.
-Nie masz – zgodził się ze mną – Ale były.
-Jak to udowodnisz? – znów uniosłam na niego wzrok i starałam się powstrzymać łzy, cisnące się do moich oczu.
-Nie udowodnię – odpowiedział, patrząc mi głęboko w oczy – Ale jeśli chcesz, mogę pokazać ci je znowu.
-Nie dziękuję – powiedziałam, starając się zabrzmieć twardo, ale zdradziło mnie drżenie w głosie.
-Właściwie… dlaczego nie? Przecież one nie są prawdziwe, racja? – usiadł wygodniej na krześle, jednocześnie bez przerwy przewiercając mnie wzrokiem.
Znowu skierowałam spojrzenie na podłogę.
-Możesz mi już powiedzieć czego ode mnie chcecie – powiedziałam cicho.
-Gdzie się nagle podziała buntowniczka, hę? – spytał z kpiną – Boisz się kilku filmików, które według ciebie, nawet nie są prawdziwe.
-Tak, boję się!! – wrzasnęłam zrywając się z krzesła, a z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Spojrzał na mnie zdziwiony – Boję się – szepnęłam, osunęłam się na kolana, płacząc i ukrywając twarz w dłoniach.
Po dłuższej chwili, poczułam czyjeś ręce, oplatające mnie delikatnie w talii.
Nie miałam siły, żeby się wyrywać. Trzęsłam się od płaczu, byłam głodna, śpiąca i całkowicie wyczerpana fizycznie, jak i psychicznie.
Jason przygarnął mnie bliżej do siebie.
-Nie płacz – jedną dłonią dotknął delikatnie moich włosów, a drugą zaczął gładzić po plecach – Jesteś za śliczna, żebym pozwolił ci płakać.
Bliskość jego ciała sprawiła, że nie do końca świadoma tego co robię, wtuliłam się w niego, ukrywając twarz w jego bluzce.
-Heej – mówił delikatnie – Nie płacz – szepnął mi na ucho, dotykając go lekko ustami.
Nie spodobało mi się to, co działo się w moim organizmie.
Odsunęłam się szybko od niego, na co mi pozwolił.
Wpatrywał się we mnie swoimi smutnymi, dużymi oczami.
-Lepiej ci już? – zapytał troskliwie.
Skinęłam głową, bo wiedziałam, że jeśli bym się tylko odezwała, to znowu zaczęłabym płakać.
Uśmiechnął się do mnie, po czym przysunął się minimalnie bliżej i delikatnie otarł łzy z moich policzków.
-Cholera, sprawiasz, że staję się miękki – zaśmiał się i podniósł z podłogi, po czym wyciągnął rękę, żeby mi również pomóc wstać.
Westchnął.
-Dasz radę teraz, dalej prowadzić tę rozmowę, czy zrobimy to później? – zapytał.
-Nie powiedziałeś mi jeszcze niczego, czego bym nie wiedziała – powiedziałam.
Uniósł jeden kącik ust ku górze.
-Czyli rozmawiamy, tak? Więc… Zacznijmy od tej sprawy sprzed kilku lat, w którą czy chciałaś, czy nie zostałaś wplątana – patrzył na moją reakcję, ale ja nawet nie mrugnęłam. Usiedliśmy znowu na tych niewygodnych krzesłach – Postawmy sprawy jasno. Ani my, ani twój braciszek Jake nie jesteśmy dobrzy, z tą różnicą, że on udaje świętego, a my nie. Wiesz dlaczego go wtedy ‘prześladowaliśmy’?
-Bo wisiał wam pieniądze? – zapytałam, mówiąc tyle ile wiedziałam od Jake'a.
-Nie do końca – powiedział Jason – Zabił jednego z naszych, bo ten był winny pieniądze jemu.
Patrzyłam na niego skołowana.
-A wiesz co było w tym najzabawniejsze? – kontynował. Nie, nie chciałam wiedzieć. Nie podobało mi się jego poczucie humoru – Że w tym celu, posłużył się tobą.

__________________________
No cześć ;D Jak tam weekend majowy ? ^^

+ Macie Jasona na prośbę Laury ;) xD
 


21 komentarzy:

  1. No muszę przyznać, że robi się coraz ciekawiej :D

    @ameneris.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeeejku *.* Kiedy kolejny? *.* xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże kryminał się z tego robi, ale mi się podoba. Świetny rozdział. Jestem mega ciekawa co dalej.
    @Agaulka

    OdpowiedzUsuń
  4. akurat w takim momencie dawaj szybciorem nn

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to <3 KOCHAM <3 Cudowny *-* Jason jest prze uroczy i jak się śmieję z nią i w ogóle. Cudo :)
    Końcówka rozdziału - omg ! dkawjdfcna Już nie mogę się doczekać kiedy dodasz kolejny.
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  6. oooooo Jasonn ;d czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię Jasona, nie mogą się w sobie zakochać, tylko nie too. Wieeeemy, że to z Justinem powinna być, choć teraz to wątpliwe, no ale niech nie będzie czuła nic do Jasona... Kurczę, nie lubię go... Ale co prawda.. kryminał się robi :D Ale fajny. :d

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo kolejny rozdział :). dziękuję za zdj Jasona ;*. super rozdział. czekam na nn / laura.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jason jaki przystojniak, mrrr :*
    jest cudowny, chcemm więcej scen pomiędzy nimi...
    nawet może pocałunek czy coś :D
    + zgadzam się z komentarzami wyżej, kryminał się robi,
    ale za to bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisz nowy rozdział ! Proszę :* Zrób to dla mnie bo mam dziś urodziny :** /WiKuŚ

    OdpowiedzUsuń
  11. hej.. czy twoje blogi są jakoś powiązane np http://u-dont-believe-me.blogspot.com/ z którymś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Blog o którym piszesz jest powiązany właśnie z Do You Love Me, a konkretnie, to jego, jakby dalsza część ;) Reszta nie jest ze sobą w żaden sposób powiązana.

      Usuń
  12. Następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Ej, pisz szybciej nn.! Ja tu czekam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Super ale i tak mam nadzieję że będzie z Justinem i go nie zdradzi ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Musze ci to powiedzieć to stawało się już monotonne ale jak napisałaś o jej porwaniu to znowu zaczeło się coś dziać ;D i ten Jason *.*

    OdpowiedzUsuń
  16. "-Nie dałeś mi dojść…
    -Nie dałem ci dojść?" to mnie rozwaliło hahahahahahahah ;P

    OdpowiedzUsuń